Data dodania: 3-04-2017


Zbieramy podpisy pod obywatelskim projektem ustawy

Damian Patecki

W połowie lutego został zarejestrowany w Sejmie obywatelski projekt ustawy o warunkach zatrudnienia w ochronie zdrowia, który de facto jest aktem regulującym zasady ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Nie tylko lekarzy, ale wszystkich wykonujących zawody medyczne. Projekt firmuje Porozumienie Zawodów Medycznych (PZM), w skład którego wchodzi Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

W połowie lutego został zarejestrowany w Sejmie obywatelski projekt ustawy o warunkach zatrudnienia w ochronie zdrowia, który de facto jest aktem regulującym zasady ustalania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Nie tylko lekarzy, ale wszystkich wykonujących zawody medyczne. Projekt firmuje Porozumienie Zawodów Medycznych (PZM), w skład którego wchodzi Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Pozostało niewiele czasu (tylko do początków maja), aby zebrać przynajmniej sto tysięcy ważnych podpisów, by projekt wniesiony do Laski Marszałkowskiej mógł być dalej procedowany przez parlament. OZZL apeluje o zbieranie podpisów wśród lekarzy oraz innych pracowników ochrony zdrowia, a także ich rodzin i znajomych.

Determinacja i jedność środowiska

Z nowym rządem wiązano wielkie nadzieje. Bezprecedensowa aktywność całego środowiska lekarskiego, zwłaszcza młodych lekarzy, pokazała, jak wielka jest potrzeba zmiany. Członkowie Porozumienia Rezydentów OZZL odwiedzili stu pięćdziesięciu posłów, głównie partii rządzącej, wysłali kilka tysięcy listów. Występowali we wszystkich możliwych mediach, doprowadzając do tego, że duża część społeczeństwa zrozumiała, że lekarze, zwłaszcza będący na początku swej drogi zawodowej, zarabiają o wiele poniżej powszechnych wyobrażeń. Kolejnym zadaniem będzie niewątpliwie przekonanie społeczeństwa co do tego, że istnieje olbrzymie przekłamanie dotyczące zarobków lekarzy specjalistów.

Cieszmy się jednak z tego, co udało się osiągnąć, to jest świadomości społecznej dotyczącej wysokości zarobków. Wielu pacjentów (zwłaszcza należących do starszego pokolenia) jest szczerze zatroskanych losem młodych lekarzy. Prawda o naszej sytuacji okazała się być bolesna również dla części moich koleżanek i kolegów. Uświadomili sobie, że po latach ciężkich studiów, materialnie plasujemy się na równi z… pracownikami hipermarketów. Próba zmiany tego stanu rzeczy prowadzi do nadmiernego obciążenia pracą, co negatywnie przekłada się na każdy aspekt życia.

Kluczowym momentem ubiegłego roku były dwie manifestacje, które pokazały determinację i jedność środowiska. Aktywne zaangażowanie samorządu lekarskiego, wspierającego działania Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, w tym łódzkiej Okręgowej Izby Lekarskiej, pomogło zapewnić na ulicach liczbę manifestantów, obok której nie można było przejść obojętnie. O ile wsparcie logistyczne w postaci darmowych autokarów podczas pierwszej manifestacji zapewnił Związek, to przy drugiej był już to Samorząd.

Czy to wszystko coś dało? 

Niestety, cały czas czekamy na zapowiadane pozytywne zmiany w szkoleniu specjalizacyjnym. Praktyka Ministerstwa Zdrowia, w tym utajnienie prac ministerialnego zespołu proponującego poprawę kształcenia podyplomowego, nie napawa optymizmem. Negatywnym sygnałem jest również zamieszanie dotyczące uznawania europejskich egzaminów specjalizacyjnych w anestezjologii.

A jak przedstawia się sytuacja w sferze materialnej? Wygląda na to, że nareszcie coś drgnie. Ostatnie wypowiedzi zarówno rzecznika rządu, pani premier, czy podsekretarza  stanu w MZ jednoznacznie wskazują na to, że w lipcu tego roku powinniśmy doczekać się pierwszych podwyżek. 14 marca br. minister zdrowia Konstanty Radziwiłł potwierdził, że projekt regulacji w tej sprawie niebawem zostanie skierowany do Rady Ministrów. Oczywiście, o ile projekt ten zostanie w końcu przez rząd przyjęty; na razie wiadomo, że powinien on być ponownie przedmiotem debaty na Komitecie Ekonomicznym RM, któremu przewodniczy premier Mateusz Morawiecki i który stanowi swoisty „czyściec” dla niewygodnych, bądź kosztownych przedsięwzięć. Okazuje się więc, że nie ma powszechnej zgody w rządzie dla zaproponowanego, nawet niezwykle skromnego wzrostu naszych płac.

Wyżej wspomniany projekt ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia jest trudny do zrozumienia i zawiera wiele niejasności. Tak naprawdę jedynym pozytywnym jego aspektem jest propozycja, że podwyżki mają mieć miejsce każdego roku aż do końca 2021, zaś następnie wynagrodzenia mają być waloryzowane. Niestety, wysokość docelowej kwoty uposażeń pozostawia wiele do życzenia. W 2021 r. ma wynieść dla lekarza specjalisty równowartość 127% średniej krajowej, zaś dla lekarza w trakcie - specjalizacji 105% średniej krajowej. W nabliższych latach mamy więc powoli zbliżać się do tych wartości. Co gorsza do końca 2019 r. zamrożono waloryzację wynagrodzeń i ustanowiono sztywny współczynnik wynoszący 3 900 zł.

Wszystko bardzo skomplikowane, prawda? Jakie to daje kwoty w praktyce? Przeanalizujmy sytuację na podstawie najmniej zarabiającego lekarza rezydenta, to jest na początku drogi zawodowej, w niedeficytowej specjalizacji. Zarabia on 3 170 zł. brutto. W takim wypadku, zgodnie z projektem ustawy, od lipca tego roku powinien zarabiać około 3 270 zł, w 2018 r. -  3 470 zł, w 2019 r. -  3  70 zł. Większy wzrost wynagrodzenia będzie mieć miejsce dopiero w 2020 r. – do około 4 500 zł. i w 2021 r. - do 5200 zł (wszystko to są kwoty brutto). Nie wiadomo w jaki sposób MZ potraktuje lekarzy w trakcie specjalizacji deficytowych, a także rezydentów po drugim roku specjalizacji.

Minister K. Radziwiłł tłumaczy, że proponowane wynagrodzenia to minimalne zarobki i nic nie stoi na przeszkodzi, żeby pracodawcy szybciej podnosili pensje. Czy jednak nie resort, będący sensu stricte pracodawcą lekarzy rezydentów, decydującym o wysokości ich płac, zdecyduje się na ich szybszy wzrost? Przekaz rządu w tej materii jest niespójny, co może znaczyć, że nie zostały podjęte jeszcze wiążące decyzje. Związkowcy, a także pracodawcy , biorący udział w obradach Komisji Trójstronnej, narzekają na brak konkretów ze strony rządowej. Wydaje się, że warto w tym momencie pokazać siłę naszego środowiska.

Co możemy zrobić?

Ze względu na specyfikę i godność naszego zawodu, należy  - w moim odczuciu - sięgać w pierwszej kolejności po takie metody oddziaływania na rząd, które nie pogarszają sytuacji chorych. Niewykluczone jednak, że będziemy musieli wejść na drogę aktywnego protestu, lecz dopóki jest to możliwe, warto wykorzystać pokojowe działania. Wydaje się, że ostatnim przejawem takiej aktywności jest zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.

Wspomniany wyżej projekt, będący inicjatywą łączącą wszystkie zawody medyczne w Polsce, stanowi odpowiedź i niejako kontrpropozycję względem propozycji ministerialnej. Zawarto w nim bardzo proste widełki płacowe. Lekarze specjaliści powinni w ciągu najbliższych trzech lat osiągnać pułap trzech średnich krajowych, a rezydenci - dwóch średnich. Wszystkie inne zawody medyczne, w zależności od kwalifikacji i stażu pracy, mają zarabiać od półtora do dwóch średnich krajowych.

Czas na dostarczenie podpisów do Sejmu mamy do połowy maja, ale ze względów organizacyjnych będą one zbierane do końca kwietnia. Do ich zbierania służy specjalna tabela, której wzór jest dostępny na stronie internetowej OZZL: www.ozzl.org.pl, a także załączony do tego artykułu (tam również można się zapoznać z tekstem obywatelskiego projektu ustawy). Zachęcam wszystkich do zbierania podpisów; proszę jednak o to, żeby ich nie numerować, zrobimy to później.

W szpitalach podpisy zbiera wiele osób, zwłaszcza członkowie Porozumienia Rezydentów OZZL oraz Komisji Młodego Lekarza i Lekarza Dentysty OIL w Łodzi, do nich też można przekazać własnoręcznie zdobyte podpisy. Można je również wysyłać na adres jednej z organizacji, która współpracuje z nami i koordynuje cały ten proces. Jest to Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Fizjoterapii, 45-758 Opole, ul. Prószkowska 76 (budynek nr 9, pokój nr 6).

Przypominam, że każdy może podpisać się pod tym projektem, dlatego warto poprosić o pomoc również członków rodziny, przyjaciół, czy znajomych. Zebranie dużej liczby podpisów będzie świadczyło o sile całego środowiska i pomoże nam przyśpieszyć wprowadzenie dobrej zmiany w ochronie zdrowia.

Damian Patecki,

wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL