Data dodania: 18-01-2018


Zgłębnik stomatologiczny. Tego nie powie Ci lekarz…

W Polsce prawie 100% społeczeństwa dorosłego jest dotknięte próchnicą zębów. Zapobieganie próchnicy polega na zachowaniu wskazań dietetycznych i higienicznych, a jak dotąd jedynymi skutecznym lekiem, zapobiegającym demineralizacji szkliwa, są związki fluoru. Jednak przeglądając fora internetowe pacjentów, nie sposób nie natknąć się na grupy przeciwników jego stosowania.

Podobnie jak w przypadku szczepionek, fluor oskarżany jest o powodowanie uszkodzeń mózgu lub innych narządów, wywoływanie zaburzeń rozwojowych dzieci, czy obniżanie ich  IQ. Część osób jest przekonana, że zalecenia stosowania past z fluorem są dowodem na spisek dentystów z firmami farmaceutycznymi, co więcej - to właśnie fluor ma powodować powstawanie ubytków próchnicowych.  Jednocześnie znaleźć można przepisy na domowe sposoby leczenia próchnicy, które siłą rzeczy okazują się nieskuteczne. Nie zniechęca to jednak pacjentów do dalszych poszukiwań alternatywnego leczenia, a brak zaufania do lekarzy  otwiera drogę tym, którzy potrafią to wykorzystać.

xxx

„W środowiskach medycznych panuje ogólna bezsilność, ponieważ nikt nie wie, dlaczego chorujemy. Medycyna zachodnia nie posiada żadnej kompleksowe teorii powstawania chorób, a części ciała oraz układy traktuje i leczy jako odrębne elementy. Tego nie powie Ci lekarz (…)”. Prezentowany cytat to tylko fragment tekstu z wybranej ulotki, jakie rozdawane były na ostatnim, trzydziestym czwartym już, Festiwalu  Zdrowia i Niezwykłości w Łodzi. Autorzy swoje tezy podparli wywodami o „niewydolności komórek jako jedynej chorobie”, „medycynie energoinformacyjnej” czy „niezwykłej inteligencji organizmu oraz bezimiennych sprzymierzeńcach – drobnoustrojach”.

Dalej jest już o „jedynym w Polsce aparacie do rezonansu biocybernetycznego”, który „umożliwia wykrycie istniejących anomalii w systemie energetyczno-informacyjnym”. Twierdzenie o unikalności takiego aparatu było  - jak się wydaje - mocno przesadne, jako że  takie lub podobne „ badania” można już wykonać w wielu miastach, a nawet miasteczkach polskich. Festiwalowa oferta przebijała jednak inne, gdyż dodatkowo poszerzona została o zabiegi… dla zwierząt w ramach - jak czytamy: terapii przeciwbólowych i wspomagający, a nawet odciążających.

Oczywiście, bogaty wachlarz „ badań” oferowanych podczas trzydniowego festiwalu był znacznie szerszy. Największą chyba popularnością cieszyły się „ uzdrawiające” zabiegi tzw. konchowania uszu, polegające na wstawianiu do ucha… zapalonej świeczki. Za kilkadziesiąt złotych można było też np. poddać analizie  mikroskopowej „kroplę żywej krwi”, zdiagnozować się na podstawie „analizy tęczówki oka”, czy odcisku linii papilarnych. Jeśli chciało się potraktować sprawę bardziej całościowo, to można było skorzystać z droższej oferty wykonania zdjęcia „ aury”, wraz z komputerową jej interpretacją.

Natomiast całkowicie za darmo, na stoisku obok, można było uzyskać „ duchową pomoc”, „uzdrawianie” oraz „duchowe odczytywanie”. „ Uzdrawiający” tym razem wspierali się cytatem biblijnym.: „Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesza” (z 1 Listu do Koryntian 14:3). Inni wystawcy reklamowali bezpłatne „ holistyczne uzdrowienie”, „przepowiadanie przyszłości” oraz „interpretacje snów”. Niestety, za przewidywanie przyszłości u „ profesjonalnych” wróżek trzeba było już zapłacić.

Na festiwalu można było ponadto zaopatrzyć się w naturalne produkty i kosmetyki, wśród których królowały preparaty z żywokostu, o „naturalnej mocy” w zakresie „żywienia i gojenia kości”.  Najbardziej intrygujące były natomiast naczynia do „cudownej” przemiany wody „martwej” w „żywą”. Aktywny kubek ze stali nierdzewnej, mający taką moc to koszt… 290 złotych.  Do nabycia były również preparaty do higieny jamy ustnej: pasty i płyny, oczywiście bez fluoru. Duży był również wybór szczotek do zębów z włosiem zawierającym jony srebra, które są dość popularne np. w Indiach. Oferowano też liczne medykamenty do uśmierzania bólów zębowych.

Wszystko to odbywało się w niezwykle serdecznej atmosferze, a  „uzdrowiciele” z niespotykaną cierpliwością wsłuchiwali się w opowieści swoich licznych klientów. Odnoszę wrażenie, że byli to głównie pacjenci, dla których w przychodniach lekarskich zabrakło być może miejsca, albo też zrozumienia, współczuci, czy czasu. Czego zatem nie powie Ci lekarz, powie Ci…  inżynier, wróżka, kosmetyczka i skośnooki pan z dalekiego wschodu.

Niewątpliwie popularność takich targów wynika z istniejącego wcześniej zapotrzebowania na tego typu usługi czy produkty. Dowodzi jednak również ogromnych braków w podstawowej edukacji prozdrowotnej polskiego społeczeństwa.

Tekst i zdjęcie: Patrycja Proc