P A N A C E U M

styczeń - luty 2020



„Szanuj lekarza swego, bo możesz nie mieć żadnego” – kartka tej treści wisiała przez długi czas na drzwiach jednego z łódzkich szpitali, witając wchodzących tam pacjentów.

Przeglądając na spotkaniu kolegium poprzedni numer „Panaceum”, stwierdziliśmy, że tematy w nim poruszone były bardzo trudne. Plan był taki, że tym razem będzie więcej lżejszych i przyjemniejszych tekstów. Chyba jednak nie do końca się to udało, bo tematem przewodnim obecnego numeru jest szeroko pojęty problem braku bezpieczeństwa lekarzy w trakcie wykonywania zawodu.

Jako lekarz dentysta nie spotykam się często z przejawami agresji u moich pacjentów. Byłam jednak ostatnio świadkiem awantury w gabinecie stomatologicznym, urządzonej przez nastolatka, który groził śmiercią mojej koleżance. Pamiętam też sytuację z dzieciństwa, jaka spotkała moją mamę, podczas gdy prowadziła gabinet dentystyczny w domu. W środku dnia wtargnął do naszego mieszkania pacjent trzymający za rękę dziecko, krzycząc: „Popatrz, pani doktor leży sobie na kanapie, a ciebie ząb boli”.

O tym, jak radzić sobie w sytuacjach z agresywnymi pacjentami, pisze zatem w obszernym materiale Justyna Kowalewska, rozmawiając również na ten temat z rzecznikiem prasowym łódzkiej policji, młodszą inspektor Joanną Kącką (s. 7–10). Problem bezpieczeństwa, jak i braku szacunku do lekarzy, będących przecież funkcjonariuszami publicznymi podczas wykonywania swoich medycznych obowiązków, przewija się też w tekstach naszych stałych felietonistów: Mateusza Kowalczyka (s. 6) i Fabiana Obzejty (s. 15). Drugi biegun tych rozważań mogą Państwo odnaleźć w rozmowie, jaką przeprowadziła Agnieszka Danowska-Tomczyk z lek. med. Filipem Płużańskim, o jego misji medycznej w Kenii, jaką odbył w ramach działalności fundacji Harambee Polska (s. 34). Można zatem przeczytać o mrożących krew w żyłach wyzwaniach, jakich podejmują się polscy lekarze ratujący zdrowie i życie mieszkańców Afryki. Najbardziej jednak uderza fragment o wdzięczności tamtejszych pacjentów: „Są cudownie i szczerze wdzięczni. Może właśnie dlatego, że żyją w miejscu, gdzie można umrzeć stratowanym przez słonia albo w porze deszczowej zginąć w nurcie okresowej rzeki porywającej nawet całe samochody. Żyjąc w tak ekstremalnym otoczeniu jeszcze bardziej doceniają pracę lekarzy pomagającym im w chorobie”. Czy można by tak powiedzieć o polskich pacjentach?

Uważa się, że najczęstszymi przyczynami agresywnego zachowania w polskich warunkach są choroby psychiczne pacjentów oraz używanie przez nich substancji psychoaktywnych. Myślę jednak, że jest to znaczne uproszczenie problemu, a główną przyczyną jest frustracja z powodu niemożności przedarcia się przez kompletnie niewydolny system ochrony zdrowia. Na końcu tego łańcucha znajduje się lekarz, który staje się bezpośrednim odbiorcą negatywnych doświadczeń i odczuć drugiego, chorego przecież człowieka.

O braku szacunku i „schamieniu” ogólnym pisze też nieustająco Barbara Szeffer-Marcinkowska, która prosi Czytelników o włączenie się do dyskusji na ten i inne podejmowane przez nią tematy, na łamach naszego pisma (s. 39).

Na koniec polecam Państwu również piękny tekst Krystyny Borysewicz-Charzyńskiej o potrzebie okazywania i odczuwania „czułości” w naszym życiu i naszej pracy. Szanujmy się nawzajem (s. 40).

 

 

Patrycja Proc